Druga dziedzina dla Java developera

Odpowiedz Nowy wątek
2019-06-22 13:12
0

Hej,
Jak myślicie, która z dwóch wymienionych dziedzin przyniesie większe korzyści na rynku pracy w najbliższych 2-3 latach dla Java developera jako dodatkowej ścieżki rozwoju?

  • Python + DevOps skills (Linux/Unix, Bash, Jenkins, Ansible, Docker, Kubernetes)
  • JavaScript + Frontend developer skills (HTML, CSS, React, SASS, LESS)

Kryteria to nie tylko pieniądze. Proszę wziąć w dyskusji pod uwagę następujące czynniki:

  • ciekawość wykonywanych zadań,
  • liczba wakatów na rynku pracy,
  • poziom konkurencyjności między kandydatami na stanowisko,
  • użyteczność poza etatem,
  • prestiż stanowiska,
  • zarobki,
  • przewidywany wzrost rynku,
  • poziom odpowiedzialności ciążącej na pracowniku

Zapraszam do dyskusji :)

edytowany 1x, ostatnio: NeutrinoSpinZero, 2019-06-22 13:40
Czym jest Cubernetes? - Hispano-Suiza 2019-06-22 13:34

Pozostało 580 znaków

2019-06-23 21:44
0

A jeszcze dodatkowe rzeczy niezwiązane z technologiami. Nie wiem czy byleś na studiach, ale jeśli nie to warto też poznać wszystkie technologie które wykorzystuje się pośrednio podczas tworzenia oprogramowania. Jak działa system operacyjny, jak działa komunikacja przez sieć, protokół HTTP, działania baz danych itp


Spring? Ja tam wole mieć kontrole nad kodem ᕙ(ꔢ)ᕗ
Haste - mała biblioteka do testów z czasem.

Pozostało 580 znaków

2019-06-24 07:44
2

Prawdziwy B2 to jest już w zasadzie biegła znajomość języka, może bez pełnej swobody w potocznym języku. Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że jak ktoś się dostał na poziom B2 na uczelni to taki poziom ma. Jak się na taki dostaliście, to na takim mieliście zajęcia prowadzone, a nie na tyle umiecie. Co więcej, nauka języka do B1 idzie w miarę szybko, ale przeskok z B1 na B2 to jest w większości przypadków dramat, wielka bariera niełatwa do przeskoczenia. I nic w tym złego, po prostu tak jest, ale jeśli masz problem z komunikacją - nie umiesz na B2 ;)

edytowany 1x, ostatnio: ToTomki, 2019-06-24 18:23

Pozostało 580 znaków

2019-06-24 08:05
1

Trzeba iść do pracy do zespołu nie znającego języka polskiego. Angielski w bufecie, na piętrze w pokoju socjalnym, przy biurku obok. Używasz języka bo musisz, wtedy dopiero się uczysz. Zaleta pracy w międzynarodowej korporacji.

Pozostało 580 znaków

2019-06-24 08:24
1

Oj to prawda - szkoła/uczelnia może nauczyć człowieka maks do solidnego B1. Ja tak właśnie miałem - po wielu latach nauki (języki wchodzą mi fatalnie) byłem w stanie przeczytać wszystko (no może poza literaturą piękną), ale komunikacja w obcym języku mnie przerażała. Próbowałem coś z tym zrobić we własnym zakresie, ale finalnie odpuściłem. Paradoksalnie to była najlepsza decyzja, bo B2 moim zdaniem nie da się "nauczyć". Wszystko przyszło naturalnie - oglądałem sporo materiałów po angielsku, poprawiałem swoje rozumienie języka słuchanego. Potem były seriale (często z napisami po angielsku), audiobooki itp. W pracy nagle zaczął być ten język wymagany, więc wykupiłem trochę prywatnych lekcji przez Skypa i nagle się okazało, że na standardowe tematy spikam zupełnie bez problemu i daily nie ma dla mnie większego znaczenia czy jest po polsku czy po angielsku. Duża w tym zasługa mojego nauczyciela, który w czasie lekcji prywatnych zmusił mnie do rozmowy na tematy, w których strasznie brakowało mi słownictwa - omawialiśmy np. badania/teorie naukowe, kwestie społeczne itp. Nauczyłem się tam wyrażać nawet dość skomplikowane myśli zasobem słownictwa, który miałem. Po czymś takimi powrót na standardową gadkę o rzeczach, w których nie brakuje mi słownictwa jest banalnie łatwy.

Co najśmieszniejsze w weekend miałem okazję porozmawiać z Ukraińcem nie mówiącym po polsku, ani angielsku. Na studiach przez 4 lata uczyłem się rosyjskiego (ale było to lata temu) i doszedłem tam do poziomu "ledwie rozumiem tekst czytany". Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu gadka poszła tak naturalnie, że szok. Oczywiście ukraiński jest bardzo podobny do polskiego + osoba z którą rozmawiałem mówiła dobrze po rosyjsku bo mieszkała w Moskwie przez wiele lat więc był to bardziej taki dialekt z 3 języków, ale rozmowa się na prawdę kleiła przez kilkanaście minut (czekaliśmy na wydruk dokumentów). Widać, że oprócz samej wiedzy coś się musi w głowie przestawić aby wskoczyć na poziomu komunikatywnego języka. Aż powoli zaczynam rozważać powrót do nauki niemieckiego, który swego czasu okazał się największą naukową porażką mojego życia ;-)

Pozostało 580 znaków

Odpowiedz
Liczba odpowiedzi na stronę

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1, botów: 0